|
prof.
hab. Stanisław Ignatowicz
Entomofobia
czyli lęk przed „robalami” -
powrót
Żyjemy
w świecie owadów. Towarzyszą nam od dawna i wszędzie. Wpływają
dyskretnie na naszą kulturę, filozofię, religię i historię. Nie
powinniśmy się więc dziwić, że też oddziaływują na naszą
psychikę, na nasze codzienne zachowanie. Są owady piękne, cuda
natury, źródło nadtchnienia wielu artystów i poetów. Niestety,
jednak większość tych stawonogów wzbudza u wielu ludzi odrazę i
lęk, są więc „elementami” niepożądanymi w pomieszczeniach
mieszkalnych i w najbliższym otoczeniu.
Szczególnie prusaki
i karaluchy nie darzymy sympatią. Karaczany wywołują u ludzi
strach i obrzydzenie ze względu na swój wygląd, dużą ruchliwość
i nieprzyjemny zapach pochodzący z ich gruczołów skórnych.
Karaluchy i prusaki dla nas nie groźne w bezpośrednim kontakcie,
gdyż nas nie gryzą, ani nie kłują. Jednakże przypisuje się im
bardzo duże znaczenie sanitarne. Przenoszą wiele chorób człowieka
i dlatego należy je bezwzględnie zwalczać. Znane są jako wektory
grzybów, wirusów, pierwotniaków i około 40 gatunków bakterii,
które wywołują choroby ludzi i zwierząt domowych. Karaczany
rozprzestrzeniają czerwonkę, tyfus, cholerę, dyfteryt, trąd, tężec,
nosaciznę, gruźlicę i jaja glist. Są pośrednimi gospodarzami 12
gatunków pasożytniczych płazińców. Ponadto karaczany wywołują
uczulenia u wrażliwych ludzi. Oddychanie zapylonym powietrzem, w którym
unoszą się drobne cząstki odchodów lub wylinek karaczanów jest
przyczyną reakcji astmatycznych u wielu osób.
Ze wszystkich
owadów najbardziej nam dokuczają wszędobylskie muchy. Są uciążliwymi konsumentami potu, wydzielin błon śluzowych,
krwi i wycieku z ran ludzi i zwierząt. Muchy są nie tylko
niezwykle dokuczliwą plagą dla ludzi, ale lepią się również całymi
setkami do oczu i nozdrzy pasących się zwierząt, które tym
niepokoją. Muchy mają również bardzo duże znaczenie sanitarne
jako przenosiciele wielu chorób. Do najbardziej znanych i
pospolitych much należy mucha
domowa, która od dawna towarzysząc człowiekowi rozprzestrzeniła
się szeroko po całym świecie. Mucha domowa nie kłuje nas i nie
wysysa krwi, ale daje się we znaki swym wyjątkowym natręctwem.
Występuje wszędzie tam, gdzie żyją ludzie i żywi się tym samym
pokarmem, co człowiek.
Larwy muchy
domowej odżywiają się wszelkimi substancjami organicznymi, zwykle
będącymi w stanie rozkładu. Występują licznie w odpadkach,
nawozie, wszelkich gnijących produktach, także w glebie. Larwy i
dorosłe owady najpierw rozpuszczają pożywienie śliną lub zwróconymi
sokami trawiennymi, a następnie pobierają natrawiony płynny
pokarm. W ten sposób wprowadzają do żywności zarazki chorobotwórcze.
Mucha domowa
jest przenosicielem (wektorem) wielu drobnoustrojów chorobotwórczych,
gdyż siada nie tylko na naszym pożywieniu, lecz również na
odchodach i padlinie. Przenosi chorobotwórcze bakterie durów,
czerwonki, wąglika, czynniki chorobotwórcze powodujące zapalenie
spojówek, a także formy inwazyjne pasożytów (np. jaja owsików).
Jest ona ponadto żywicielem pośrednim dla larw niektórych tasiemców
i nicieni. Muchy przyjmują jedzenie co godzinę. W ciągu doby
mucha oddaje kał i „wyrzuca” ślinę ponad 50 razy, brudząc ściany
i szyby w naszych mieszkaniach.
Osy
i szerszenie są
najbardziej jadowitymi stawonogami występującymi w naszym
otoczeniu. Broniąc gniazda mogą rojem zaatakować intruza, a jedna
robotnica może użądlić wielokrotnie. Roje żądlących błonkówek,
zwłaszcza os, były w dawnych czasach wykorzystywane do karania złoczyńców,
a także do zatrzymywania i odstraszania napastników w walkach.
Po wprowadzeniu
żądła do skóry ofiary, osa lub szerszeń wydziela kropelkę jadu
produkowanego przez parę specjalnych gruczołów. Jad wywołuje ból
w miejscu użądlenia, podrażnienie, a także zaczerwienienie skóry.
Ubjawy użądlenia przez osę ustępują po kilkunastu minutach lub
po kilku godzinach. Pojedyncze użądlenia os nie są niebezpieczne,
poza oczywiście przypadkami nadwrażliwości na jad objawiającej
się w postaci uczulenia. Donoszono jednak o śmierci ludzi
wielokrotnie użądlonych przez szerszenie czy liczne osy.
Nie
lubimy i boimy się owadów, takich jak osy, szerszenie. Brzydzimy
się karaczanów i much. Nie
chcemy mieć nic z nimi do czynienia, gdyż wydają się nam wstrętne,
niebezpieczne dla życia, groźne dla naszego zdrowia. Nie chcemy,
aby były wokół nas, w naszym mieszkaniu, w naszym domu. Jest to
zupełnie naturalne zachowanie, właściwa i słuszna reakcja na
obrzydliwe lub jadowite stawonogi, które mogą nam zagrażać.
U wielu osób lęk
czy strach przed owadami, takimi jak żądlące osy i szerszenie, często
dotyczy innych stawonogów. Reagują one przesadnym i bezpodstawnym
lękiem na widok pojedynczej ćmy, ważki, czy pająka i
zaleszczotka. U tych osób stwierdza się natrętne, uporczywe stany
lęku przed wszystkimi owadami i pająkami, znajdującymi się w
najbliższym otoczeniu.
Stałą,
nieproporcjonalną do rzeczywistego niebezpieczeństwa,
irracjonalną reakcję na sytuację małego i wątpliwego
zagrożenia nazywamy fobią (od greckiego phobos = terror, zagrożenie). Gdy fobia dotyczy stawonogów, wówczas
nosi nazwę entomofobii.
|
Ponieważ do
stawonogów zaliczane są nie tylko owady, ale również pająki i
roztocze, dlatego entomofobia, jako pojęcie szersze, obejmuje
akarofobię, czyli lęk przed roztoczami (kleszcze, świerzbowiec,
ptaszyniec), oraz arachnofobię, czyli lęk przed pająkami i
zaleszczotkami. Fobie te należą do licznej grupy ludzkich lęków,
takich jak strach przed wysokością, przed zamknięciem
(klaustrofobia), przed otwartą przestrzenią (agorafobia), przed
zachorowaniem na nowotwór (neofobia), przed chorobą weneryczną (wenerofobia).
Najważniejszą
cechą (elementem) entomofobii jest to, że ludzie aktywnie unikają kontaktu z owadami, nie chcą ich dotykać, widzieć,
a nawet słuchać opowieści o nich. Towarzyszy temu uogólnienie
zachowania się (generalizacja):
do znienawidzonych owadów osoby cierpiące na fobię dodają pająki,
a nawet ich wytwory - pajęczyny. Wszystkie owady, które wydają
brzęczące dźwięki, czy to jest mucha, osa, czy ćma lub ważka,
wywołują u nich przerażenie. Najczęstszymi symptomem entomofobii
jest nagłe, intensywne uczucie lęku, objawione krzykiem (piskiem)
przerażenia, krótkim oddechem, wzrostem bicia serca, drżeniem ciała,
gwałtownym poceniem się.
Entomofobia
charakteryzuje się różnym nasileniem, od zwykłej awersji do owadów
do rzeczywistego terroru. W skrajnych przypadkach entomofobia jest
tak silnym, uporczywym stanem lękowym, że osłabia zdrowie wielu
pacjentów, zmienia styl ich życia i jest przyczyną ciężkich
cierpień osobistych. Wiele osób, u których stwierdzono fobię, spędza
dużo czasu na utrzymywanie porządku i czystości, na ciągłym
sprzątaniu pomieszczeń, wszystko po to, aby ograniczyć liczebność
owadów w mieszkaniu i najbliższym otoczeniu. Inni stosują
nadmierne ilości insektycydów, często niebezpiecznych preparatów
owadobójczych, w sposób najczęściej niewłaściwy. Zdarzały się
nawet przypadki zamiany mieszkań, przeprowadzek do nowych domów,
tylko dlatego, że w poprzednich pomieszczeniach były pojedyncze
stawonogi.
Pochodzenie
entomofobii było
przedmiotem wielu studiów i rozważań. Jak dotąd, nie doczekaliśmy
się właściwego wyjaśnienia problemu. Najstarsza teoria głosiła,
że kobieta w ciąży przestraszona przez stawonoga przekazuje lęk
dziecku. Inni uważają, że entomofobia jest wrodzonym lękiem
przed różnymi, pospolitymi, ale potencjalnie szkodliwymi owadami.
Dawniej, u prymitywnych ludzi, lęk przed niebezpiecznymi
organizmami, a więc i przed owadami, zwiększał ich szanse przeżycia,
a teraz pozostaje już tylko jako niegroźny atawizm. Zgodnie z tą
teorią, entomofobia jest najsilniejsza u dzieci, a później, wraz
z wiekiem zanika. Zwiększała tym samym szansę przeżycia dzieci i
młodzieży, gdyż trzymała je z dala od „niebezpiecznych” owadów
do czasu, aż zdobędą właściwe doświadczenie i wiedzę o
rzeczywistych zagrożeniach. Trudno zgodzić się z tym poglądem,
gdyż właśnie dzieci bawią się różnymi owadami chętniej niż
osoby dorosłe; biorą je do ręki i nawet wkładają do ust.
Inna teoria wiąże
lęk przed owadami z ich morfologią, szczególnym i odmiennym wyglądem,
zachowaniem się, a więc z ich ogólną charakterystyką. Ludzie
niezbyt lubią zwierzęta małe, o zbitej budowie ciała (kleszcze),
z długimi ruchliwymi czułkami (karaczany), kosmatymi i długimi
odnóżami (pająki). Przestrach u nas wywołują ich duże oczy
osadzone na małej głowie (nadzwyczajny stosunek wielkości oczu do
głowy jest częsty u owadów!). Owady i pająki przerażają nas
swym szybkim i nagłym poruszaniem się, zawsze w nieprzewidywalnym
kierunku (karaluchy, prusaki!). Obrzydzenie wywołuje widok
wilgotnych, obślizgłych i robakowatych ciał (larwy much, gąsienice
mklika mącznego) i zapach ich wydzielin. Zróżnicowany, odmienny
wygląd owadów wywołuje u ludzi awersję („owad to
paskudztwo”), która właśnie prowadzi do entomofobii.
Entomofobia może
być też ukształtowałtowa u dzieci przez rodziców lub ich rówieśników
w wyniku wielokrotnego werbalnego wyrażania negatywnej opinii o
stawonogach. Szczególnie skutecznie przekazuje fobię matka córce,
stąd kobiety bardziej boją się owadów niż męższczyźni.
Nabyty w ten sposób lęk utrwala się u osób dorosłych, a wśród
mieszkańców miast dotyczy najczęściej owadów towarzyszących
niskiej higienie pomieszczeń mieszkalnych (karaczany). Opisano
silny przypadek entomofobii u małej dziewczynki, którą
poinformowano, że jej siostra zmarła z powodu ukąszenia „robala”,
a nie, jak było naprawdę, że z powodu zapalenia płuc.
Przy leczeniu
prostych fobii, w tym entomofobii, zalecana jest najczęściej
terapia behawioralna. Przesadny i bezpodstawny lęk przed owadami i
innymi stawonogami, obrzydzenie, jakie one wywołują, są leczone
metodą stopniowego przyzwyczajania pacjenta do owadów, przed którymi
czuje lęk. Celem leczenia jest obniżenie stanów lękowych i
obrzydzenia do owadów.
Dużą rolę
mogą tu odegrać entomolodzy. Szczególnie ważna jest ich aktywność
popularyzatorska. Oni powinni ciągle wyjaśniać, że np. ważki i
ćmy są dla nas całkowicie bezpiecznymi owadami, nas nie kąsają
i dlatego nie powinniśmy się niczego obawiać, a zaleszczotki i
pająki są bardzo pożytecznymi stawonogami niszczącymi szkodniki,
dlatego nie powinniśmy ich zabijać. Należy dementować krążące
fałszywe opinie o owadach, że np. skorki wchodzą do uszu i mogą
wywołać głuchotę, a zobaczyć karalucha wróży śmierć.
W muzeach i
ogrodach zoologicznych powinny być utrzymywane stałe ekspozycje
nie tylko owadów zasuszonych i rozmieszczonych w gablotach, ale także
żywych. W Muzeum Przyrodniczym (Natural History Museum) w Los
Angeles ochotnicy wyjmują żywe owady z klatek, w których są
hodowane, i dają do potrzymania i zabawy dzieciom, które naśladując
dorosłych, chętnie je pieszczą.
Należy jednak tu zaznaczyć, że
stopień nasilenia entomofobii można łatwo zmniejszyć u chorych,
lecz trudniej jest ją całkowicie wyeliminować, gdy dotyczy
urojonych niebezpieczeństw od zmyślonych stawonogów.
SPIS
RYCIN:
Ryc. 1. Są owady piękne, cuda
natury:
Ryc. 2. Obrzydzenie wywołuje
widok wilgotnych, obślizgłych i robakowatych ciał: larwy muchy
domowej, Musca domestica.
Ryc. 3. Jadowity owad w naszym
otoczeniu: osa, Vespula rufa.
Ryc. 4. Olbrzymie oczy na małej
głowie osy.
Ryc. 5. Zaleszczotek - drobny, do
2 mm, całkowicie dla nas bezpieczny i pożyteczny pajęczak, chociaż
wyglądem przypomina skorpiona.
Ryc. 6. Pospolita ćma w naszych
mieszkaniach: mklik mączny, Ephestia kuehniella.
Ryc. 7. Gąsienica mklika mącznego.
Ryc. 8.
Ludzie nie lubią zwierząt małych, o zbitej budowie ciała:
kleszcz.
|